JESIEŃ

Senny poranek szarym całunem nieba mnie budzi
Przemijająca zieleń drzew szepcze, że jesień nadchodzi
I nawet samochody zaspanymi reflektorami
Poruszają się leniwie po drodze
Drodze która biegnie za horyzont… zasnuty mgłą

DROGA

Dojechałem
Choć droga skręcała ku Tobie
Dojechałem
Choć czerwony pożar niesfornych kosmyków
Rozpalał moją duszę
Dojechałem
Choć zapachu ślad na mojej dłoni
Krzyczał wróć

PIERWSZY DOTYK

Princesse, Księżniczko, Różo
na odległych planetach Cię widziałem
w konstelacji niknącej w mroku
a jednak odnalazłem – pełną uroku

znów marzenia zakwitły
o płatkach róży i baranku
chodź, przyjdź, przytul mnie
w objęciach przysiądziemy na ganku

przywitałaś mnie policzka ciepłem
wtuliłaś się w moje objęcia
gadaliśmy godzinami
bez żadnego zadęcia

spektakl spadających gwiazd
zbliżył do siebie nasze dłonie
wiedziałem wtedy już
jakie uczucie w nas zapłonie

POŚWIATA

Spaceruję z tobą po alejkach mgieł
Masz na sobie sukienkę
Z księżycowej poświaty utkaną
Nie pozwól mi umierać jeszcze
Bo życie zaczyna mieć czekolady smak