DRZEWO

Zobaczyłem drzewo co jak rzeźba w parku stało
poskręcaną korą wrota piekieł przywodziło na myśl
postacie jak z krainy ciemności z niego wychylały
niemym krzykiem o litość błagając.

Zimną obojętnością przechodniów mijane
stojąc samotnie na polanie w blasku słońca
czasami tylko wiewiórka cicho przebiegając
pokłon jak bóstwu składała mu.

Pawie szlochały nad losem dusz w drzewie zaklętych
historie lasem wyszumiane wykrzykując w przestrzeń
trawa do stóp padała, korzeni rozłożystych
bosymi pocałunkami niewolników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.