KRZYK

W głowie wciąż brzmi „Dziewczęta Cię miną”
Nie chcę by „Każda rzecz powie że czas mój minął”
W gardle rodzi się krzyk ja żyć chcę jeszcze
Przecież mój statek jeszcze nie odpłynął

POETA

poeta na papier uczucia przelewa
grubą kreską liter postacie rysuje
kolorami słów zamalowuje kontury
dwuznaczeniami mgły znaczy ślad

poeta karmi się obrazami
kradnie wrażenia, myśli spija
syci pięknością spontaniczność chłonie
małym szaleństwem zaraża świat

poeta więdnie bez kropel… uznania
usycha bez wzroku co podziwem patrzy
znika bez harfy spłoszonej
dymem ulatuje rozpływa w kontur chmur
 
poeta umiera szarą codziennością
monotonią co fantazję zabija
rzeczywistości niestrawnością ambrozji bogów nie spija
kartkę ołówkiem maże ślepcem maluje cienie krat

WSPOMNIENIE

W pustce istnienia
odbijasz się echem
pragnieniem bajki
pierworodnym grzechem

gdzieś w dali majaczysz
sprowadzasz na manowce
tęsknotą budzisz
w czułości trosce

wracasz myślami
łąkami mamisz
obrazem co powraca
znowu mnie ranisz

TANCERKA

Na granicy myśli, marzenia, słowa
Materializujesz się ostrzem niepewności
Mdlącą pięścią w dołku ściskasz
Tańczysz na krawędzi rzeczywistości

Gdzie się podziała baletnica
Księżyca promieniem powędrowała po niebie
A mnie znów smutno, szarości istnieniem
Kiedy kolory z Twoim uśmiechem wrócą znów..

KOLUMB

 błądzić dłońmi smukłymi kształtami
Wędrować ust upojnym westchnieniem
Odkrywcą nowych lądów, eksploratorem
Naczyniem wypełnionym czystym pragnieniem