POETA

poeta na papier uczucia przelewa
grubą kreską liter postacie rysuje
kolorami słów zamalowuje kontury
dwuznaczeniami mgły znaczy ślad

poeta karmi się obrazami
kradnie wrażenia, myśli spija
syci pięknością spontaniczność chłonie
małym szaleństwem zaraża świat

poeta więdnie bez kropel… uznania
usycha bez wzroku co podziwem patrzy
znika bez harfy spłoszonej
dymem ulatuje rozpływa w kontur chmur
 
poeta umiera szarą codziennością
monotonią co fantazję zabija
rzeczywistości niestrawnością ambrozji bogów nie spija
kartkę ołówkiem maże ślepcem maluje cienie krat

TANCERKA

Na granicy myśli, marzenia, słowa
Materializujesz się ostrzem niepewności
Mdlącą pięścią w dołku ściskasz
Tańczysz na krawędzi rzeczywistości

Gdzie się podziała baletnica
Księżyca promieniem powędrowała po niebie
A mnie znów smutno, szarości istnieniem
Kiedy kolory z Twoim uśmiechem wrócą znów..

KOLUMB

 błądzić dłońmi smukłymi kształtami
Wędrować ust upojnym westchnieniem
Odkrywcą nowych lądów, eksploratorem
Naczyniem wypełnionym czystym pragnieniem

SZKIC

Pielgrzymem warg wędrować po twym ciele
Muśnięciem delikatnym stawiać włoski
Drżeniem dotyku w nicości się rozpływać
Rysować krzywizną plan tak boski

ZAUROCZENIE

Za barwę oczu twych
za smukłość dłoni delikatną
kolorem mamisz paznokci
duszę na twą urodę podatną

myśli zaplątane w twych włosach
wędrują wiosennymi ścieżkami
choć za mury nie chcesz wpuścić mnie
a marzenia skryte za chmurami

powiedz mi miła co czujesz
jak mnie widzisz między słowami
zapiszę ci co myślę
zamknę między wierszami